Wyprawa Wileńska
W dniach 29 –01.06.2008 odbyła się Wyprawa Wileńska „Porozumienia Orła Białego”Licząca 47 osób grupa pokłoniła się  Matkce Boskiej Ostrobramskiej , oddała hołd Sercu Marszałka Piłsudskiego oraz Jego Matce na wileńskiej Rossie. Zwiedzano starówkę wileńską, Troki i Ponary ("litewski katyń") Barwny fotoreportaż w najnowszym numerze "Na Placówce"
Wyjazd na spokojnie 7.30 – przecież dzisiaj mamy dojechać tylko do Augustowa... jakieś 650 km. Wsiadają po kolei uczestnicy w Zakopanem, Poroninie Nowym Targu. W Skomielnej czekają na autokar sympatycy  „Orła Białego”  z Suchej Beskidziej i Naprawy. Ktoś wsiada także w Krakowie, natomiast w Warszawie dołącza się do grupy Stanisław Dendewicz z Wrocławia – wielki patriota uczestnik wyprawy do Lwowa i Krzemieńca z 2006. Tym sposobem grupa powiększa się do 47 osób nie licząc kierowców. Tak dużej grupy jeszcze nie mieliśmy.
Słynne Muzeum Powstania Warszawskiego
Zapada szybka decyzja: skoro jedziemy przez Warszawę musimy wstąpić do Muzeum Powstania Warszawskiego. Prowadzeni przez p.Dendewicza, który przybył do Stolicy ekspresem wcześniej bezbłędnie docieramy pod drzwi muzeum...
Potężna bryła Liberatora (samolot bombowy wykorzystywany do zrzutów zasobników z bronią, amunicją i  żywnością) odtworzona w skali 1:1 robi potężne wrażenie. Oryginalne eksponaty: angielski Piat (ręczny granatnik p.panc.) który wspaniale przysłużył się powstańcom, pistolety maszynowe Sten, a nawet sowiecka rusznica i ckm Maxim... Dalej odtworzone z wielkim realizmem kanały Warszawy... wchodzimy w nie. Jest naprawdę ciasno i duszno... a przecież to tylko replika. Wyobrażamy sobie jaki koszmar przeżywali powstańcy brodzący w śmierdzącej mazi, potykający się o trupy towarzyszy broni,  zagazowywani przez Niemców z góry, często gubiący się w labiryncie obślizłych jam....
Piekło na ziemi... Wchodzimy do kolejnej sali: hitlerowcy w pełnym rynsztunku: karabiny maszynowe MG 34, pistolety MP 40, granatniki zdjęcia Golitaów.... dalej sala poświęcona rosyjskim okupantom cała w czerwieni... sierpy i młoty i plugawe teksty sowieckich gazet  robiące z powstania bandyckie zamieszki....
Na ścianach wiszą kartki kalendarza; od końca lipca (dni poprzedzające wybuch) do kapitulacji. Każdy zwiedzający mógł zerwać sobie kolejne karty z opisem najważniejszych wydarzeń. Tak tez zrobiliśmy.
Zwiedzanie zabiera nam bez mała dwie godziny. Ok. 18.30 wyjeżdżamy na Augustów.
Kierunek Wilno
Pobudka przed godz 6.00. Szkoda, bo warunki w augustowskim hotelu są super. Doskonałe śniadanie i już jesteśmy w autokarze – przed nami dystans ok. 250 km do Wilna. Kierujemy się na Suwałki i Budzisko. Niepostrzeżenie znaleźliśmy się na granicy... Opustoszałe budynki przejścia Polsko – Radzieckiego straszą swym ogromem. Cóż to za komfort przejechać obok nich... Tak po prostu bez zatrzymywania się... Kierujemy się  na Marianpol, ale w miejscowości Kalwaria skręcamy ostro na wschód aby skrócić drogę. Tuż przed Olitą niespodzianka: nie można wjechać do miasta z powodu remontu mostu. Znaki kierują nas na wielokilometrowy objazd. Chwila zastanowienia i szybka decyzja: ryzykujemy, nie korzystamy z wygodnego objazdu, ale jedziemy naprzód licząc iż będzie jakiś lepszy skrót. Dojeżdżamy do punktu krytycznego: koniec drogi – pozostaje skręt w lewo na polną drogę. Wjeżdżamy. Zakopiański autokar na polej litewskiej drodze wywołuje tumany białego pyłu... Widok dość egzotyczny. Sytuacja staje się coraz bardziej dramatyczna, gdy polna droga nagle zwęża się jeszcze... Jednak twardzi górale z „Orła” nie przejmują się i wkrótce dobijają do „asfaltówki”.
Wino osiągamy około południa.
W wyznaczonym miejscu czeka na nas przewodnik Andrzej i przedstawia zarys sytuacji w mieście. Obecnie Wilno zamieszkuje ok. 600 tyś. mieszkańców z czego ok.110 tyś to Polacy. Po ostatnich wyborach parlamentarnych rodacy na Litwie zdobyli dwa mandaty poselskie  zaś w samym Wilnie do Rady Miasta weszło 6-ciu Polaków ( na 49 miejsc). Niestety jak żali się Andrzej Litwini „kołują” naszych wiele obiecując przed wyborami, zaś potem jakby o wszystkim zapominali. Obecnie najważniejsza walka idzie o polską oświatę oraz o zwrot ziemi zagrabionej przez komunistów z ZSRR. Warto dodać iż litewskie prawo usunęło maturę z języka  polskiego  (chodzi o polskie szkoły).Polscy rodzice domagają się przywrócenia matury z jęz. ojczystego. Pierwszego dnia zwiedzamy: Wzgórze Trzech Krzyży, Kościół Św. Piotra i Pawła z przepiękną historią Peca, starówkę z Zaułkiem Bernardyńskim i Uniwersytetem Wileńskim ( niestety nie wchodzimy do środka) oraz muzeum Adama Mickiewicza z autentycznym  pokojem gdzie wieszcz pisał „Grażynę”. Dzień pierwszy to zaledwie wstęp do wydarzeń dnia drugiego.
Polscy górale śpiewają Matce Bożej Ostrobramskiej
Zgodnie z zaleceniem Przewodniczącego, kto mógł zabrał strój góralski. Tak więc prawie połowa uczestników wyprawy  ubrała piękne stroje góralskie, z rozwiniętym Sztandarem „Orła Białego”, zwartym szykiem wmaszerowała na dziedziniec kaplicy Matki Boskiej Ostrobramskiej. Następnie  wąskimi schodami udaliśmy się do małej Kaplicy gdzie wśród niezliczonych wotów wdzięczności naszym oczom ukazał się cudowny obraz „Tej co Ostrej świeci bramie”. Kiedy wszyscy uczestnicy podążając za pocztem sztandarowym, który torował drogę znaleźli się na miejscu (nie było to łatwe, gdyż kaplicę szturmowały rzesze wiernych ) rozległ się mocny głos górali: Boże coś Polskę... Wielką siłę ma ten Cudowny Obraz i to szczególne miejsce. Każdego z nas miejsce to oczarowało na swój sposób. Każdy z nas zostawił Matce Bożej Ostrobramskiej jakieś swoje ważne sprawy i prośby. O godz. 10.00 rozpoczęła się Msza Św, zaś po niej na prośbę miejscowych wiernych odśpiewaliśmy „Hej tam spod Tater...” Jak potem nam opowiadano, najbardziej spodobał się ostatni fragment pieśni : Hej z ciupagami na Moskoli.. Komenda: Baczność, Poczet Sztandarowy wyprowadzić ! – utorowała znowu drogę  uczestnikom do wyjścia.
 Hołd Marszałkowi Piłsudskiemu i Jego Matce.
Z kwiaciarni Maciejka w Zakopanem do samej Rossy przyjechał piękny biało czerwony wieniec. Nie mogło być inaczej skoro ”Orzeł Biały” wyprawił się do Miasta Marszałka. A ten jak wiemy, w ostatniej woli nakazał wyjąć swe serce i przewieźć je do prochów Matki do Wilna. Tak się też stało. Po śmierci największego z Polaków, ciało Jego złożono w Krypcie Wawelskiej, zaś serce wyjęto i umieszczono w grobowcu Matki na wileńskiej Rossie.
Wchodzimy po stopniach na swoiste podwyższenie, gdzie oczom naszym przedstawia się monumentalna płyta z czarnego marmuru, a na niej wielkimi literami wyryte słowa:
MATKA I SERCE SYNA nieco mniejsze litery spełniają wolę Marszałka (kazał je umieścić w testamencie) „Kto mogąc wybrać, wybrał zamiast domu gniazdo na skałach orła, niechaj umie spać, gdy źrenice czerwone od gromu i słychać jęk szatanów w sosen szumie... Tak żyłem.” Gdy wszyscy otoczyli grobowiec zabrał głos Przewodniczący Wojciech Orawiec:
„Spod Tatrzańskich szczytów, przybywamy w to niezwykłe miejsce by oddać hołd największemu Polakowi w naszej historii Marszałkowi Pisłudskiemu oraz  Jego Matce. Baczność ! Do hymnu !” Rozległ się doniosły śpiew Marszu Pierwszej Brygady, po czym delegacja „Orła” złożyła wieniec na czarnej płycie.
Ta krótka, ale jakże podniosła uroczystość wzbudziła wielkie zainteresowanie zgromadzonych w sąsiedztwie grup polskich. Zewsząd podchodzili ludzie z aparatami, aby zdobyć choć jedno zdjęcie tej niezwykłej patriotycznej  ceremonii.
Nasz dar dla ratowania Rossy i Sumo- Dziewica...
Wieczorem zostajemy „zwabieni” na rzekome spotkanie z Polakami mieszkającymi w Wilnie. Mają się podzielić z nami swoimi sprawami, troskami ma także mieć miejsce jak zrozumieliśmy występ polskich dzieci. Dzieje się to w polskiej galerii „Z nad Wilii” Na nasze życzenie przybywa dodatkowo p.o. Prezesa Stowarzyszenia Opieki nad Cmentarzem na Rossie, któremu przekazujemy dar od uczestników wyprawy: 1000 zł (jeden tysiąc złotych) wraz z życzeniami siły i wytrwałości do dalszej pracy. Pani Prezes jest bardzo wdzięczna.
Tutaj także pozostawiamy kilkadziesiąt książek zebranych przez Michała Sobczaka z prośbą o przekazanie polskiej młodzieży. Jest tego naprawdę dużo. Wartościowe pozycje – mamy nadzieję, że trafią w dobre ręce o co prosimy. Później ma miejsce prelekcja redaktora naczelnego „Znad Willi” bardzo ciekawa. Niestety w trakcie kolejnego zadanego przez grupę pytania weszła wielkich rozmiarów..... Sumo – Dziewica (jak podejrzewamy jest z pewnością dziewicą, bo każdy facet oczy ma) i łamaną polszczyzną rzekła: „Nie nada teraz zadawać pytań, bo ja nie mam czasu.. Potem będziecie pytać jak sobie pójdę” W ten oto sposób przerwano bardzo ciekawą dyskusję, zaś zamiast występu polskich dzieci z Wilna grupa przeżywała wielkie emocje innej natury niż doznania artystyczne. Uczestnicy siedzący z przodu, bardziej od słuchania wielkogabarytowej gitarzystki serwującej modernistyczne kawałki rozrywkowe - patrzyli na stołek... Wytrzyma czy nie ?
Napięcie trwało ok. 30 minut po czym Sumo-Dziewica wstała. Stołek wytrzymał. Pewnie  dębowy był, solidny, przedwojenny. Z uwagi na fakt, że to rzekomo spontaniczne spotkanie z polskimi rodzinami było odpłatne (równowartość 20 zł) nasuwało się nieodparcie pytanie, czy nie chodziło tutaj o zwykła komercję...

Litewski Katyń – Ponary
Z pewną nostalgią opuszczamy elegancki hotel „Panorama”, jednak nastroje są równie dobre, jak doskonałe było hotelowe śniadanie w formie „stołu szwedzkiego”.
Kierujemy się na Ponary. Złowroga nazwa. To tutaj w czasie wojny litewscy SS-mani zamordowali ok. 20 tyś Polaków oraz 70 tyś Żydów. Mord przypominał do złudzenia zbrodnię katyńską: ofiary przywożono nad wielkie doły – średnica ok. 30m, głębokość ok. 10m, strzał w głowę, potem warstwa ziemi i następna zmiana.... Przy pomniku z upamiętniającym polskie ofiary odmawiamy „wieczne odpoczywanie...” Wśród ofiar byli żołnierze AK, profesorowie Uniwersytetu Wileńskiego, harcerze, księża katoliccy. Warto zaznaczyć, iż jedenastu jeńców zatrudnionych przy zacieraniu śladów zbrodni uciekło wykopanym tunelem. Oni później zdali relację ze straszliwej zbrodni.
Troki czyli zamek Kiejsuta i dawna stolica Księstwa Litewskiego. Jego początki sięgają wieku XIV, wielokrotnie przebudowywany. Odbudowany przez sowietów dość przyzwoicie. Nie zauważyłem np. jarzeniówek w komnatach – jak w Olesku- czy też jakiś ordynarnych klinów żel-betonowych. Głównym atutem zamku jest jego malownicze położenie: na wyspie. Niektórzy, z uwagi na czerwoną cegłę murów i dachówek rzekli: mały Malbork.  Aby do niego wejść musieliśmy pokonać długi drewniany most na jeziorze.  Ok. południa grupa pożegnała przewodnika i przepiękne Troki. Poszły w ruch śpiewniki „Orła Białego” i rozśpiewany autokar wyruszył w drogę powrotną. Zabrała nam ona osiemnaście godzin. Ok. godz. 6.00 w poniedziałek zakończyła się nasza najdłuższa wyprawa do miasta Ostrobramskiej Panienki i naszego wodza Marszałka Piłsudskiego.  
Treść: Hubal, fot. Andrzej Garbacz

<< Powrót
  « powrót

drukuj »         wyślij znajomemu »         ilość wyświetleń: 4548


Stosując pliki cookie (tzw. ciasteczka), staramy się zapewnić komfort korzystania z naszego serwisu, polegający na uwzględnieniu zapamiętanych preferencji użytkownika co do przeglądanych treści i na spersonalizowaniu wyglądu witryny. Przechodząc "dalej" akceptują Państwo otrzymywanie plików cookie z naszego serwisu . Ustawienie to mogą Państwo zmienić w narzędziach przeglądarki.

2004395 odwiedzin od 2007-02-06